Dnia 07 października 2021 r. w Sali Wawerskiego Centrum Kultury odbyło się uroczyste rozpoczęcie nowego roku akademickiego. W inauguracji wzięły m.in. udział osobistości z władz naszej dzielnicy w osobie burmistrza Norberta Szczepańskiego, dyrektora Wawerskiego Centrum Kultury pani dyrektor Barbary Chodeckiej oraz posła na sejm pana Michała Szczerby. Po odśpiewaniu hymnu polskiego rozpoczęły się przemówienia , podziękowania i szczere słowa uznania dla wszystkich mających jakikolwiek wpływ na działalność naszego uniwersytetu. Głos zabierali zarówno gospodarze jak i goście. Przybyło wielu nowych członków chętnych do działania w murach naszej szkoły życia emeryckiego. Jest nas już nas ponad 300 osób. Omówiono ramowo plan działania w nowym roku. Stwierdzono, że w razie kolejnego zamknięcia covidowego, uniwersytet jest przygotowany do pracy w trybie on-line. Tak na marginesie to 4 fala pandemii rozkręca się i na pewno utrudni nam działanie. Trzeba podkreślić, że nasz uniwersytet nie zawiesił działalności w szczycie pandemii jak zrobiły to inne uniwersytety w Warszawie i Polsce. Część oficjalną zakończyło odśpiewanie i odegranie hymnu Gaudeamus Igitur, co zawsze napawa mnie nutką wspomnieniową.
Najkrótsze ogłoszenie inauguracji przez p. Prezes WTUTW
Następnie został wygłoszony przez dr Anną Jakubowską-Drabik referat inauguracyjny pt. „ Twarzą w twarz”. Wykład ten sprowadził się do stwierdzenia, że najważniejsze w życiu każdego człowieka są relacje międzyludzkie , kontakty z innymi, wspólne działanie i przebywanie ze sobą, zwykłe gadanie o wszystkim i o niczym, plotkowanie o życiu. Samotność zabija, a na pewno skraca życie, czyni je mało wartościowym i smutnym. A integracja społeczna jest najsilniejszym czynnikiem długowieczności i szczęśliwego żywota. Po takim dictum brać studencka rzuciła się do zapisów na poszczególne zajęcia według własnych potrzeb i zainteresowań. Oby to nie był słomiany ogień. W końcu wszystko zależy od nas samych. Bym zapomniała, a to byłoby niewybaczalne – ukazała się „Sowa”nr 31.
Pierwsze 2 tygodnie upłynęły na sprawach organizacyjnych i zapisywaniu się studentów na poszczególne zajęcia. Nie jest łatwo ogarnąć i opanować początkowy chaos, ale powoli wszystko zorganizuje się i w spokoju będziemy uczestniczyć w życiu uniwersytetu. Na razie w tym rozgardiaszu odbywają się wykłady. I tak 14 października 2021 r. dr hab. Katarzyna Kaczyńska zapoznała nas z chorobami neurologicznymi wieku senioralnego. Przedstawiła objawy chorób, sposób leczenia i co najważniejsze profilaktyka tychże. Wiadomo wszem i wobec, że najważniejsze jest zapobieganie. A jeśli już pojawi się choroba neurologiczna to oprócz leczenia proszkami ważna jest wszelka aktywność człowieka.
19 października 2021 r. miała miejsce wycieczka z przewodnikiem po Wojskowych Powązkach. W spacerze po cmentarzu wzięło udział studentów. Pogoda dopisała i szacowny kondukt zwiedzających udał się w Aleję Zasłużonych. Wysłuchaliśmy historii cmentarza i uzbrojeni w wiedzę przeszliśmy przez wszystkie kwatery powstańcze począwszy od 1868 r. do 1944 r. Odwiedziliśmy też kwaterę „smoleńską” i najświeższe groby działaczy „Solidarności”. Czas nam nie pozwolił na dogłębniejsze zwiedzenie cmentarza. Trzeba by mieć do dyspozycji co najmniej 3 dni a nie parę godzin.
21 października br. dr Hanna Krajewska poświęciła wykład polskiej uczonej Marii Curie-Skłodowskiej. Laureatka nagrody Nobla jawi się nam jako badaczka, naukowiec, ale i człowiek, kobieta, matka, żona. Wypełnienie idealnie wszystkich tych ról jest ponad ludzkie siły i musi się odbyć z jakimiś stratami. Jaką cenę trzeba zapłacić za wielki sukces i czy było warto każdy musi odpowiedzieć sobie sam.
Październik okazuje się być miesiącem bogatym w wydarzenia na naszym uniwerku. Otóż dnia 22 w piątek odbyło się spotkanie integracyjne w lesie przy barze VIZAVI nad jeziorkiem. Mimo bardzo wietrznej pogody niestrudzone piechurki docierały na miejsce spotkania , przedzierając się przez leśne dukty i podpierając się kijkami. Pozostali mogli dotrzeć autobusem do pętli autobusowej a potem spokojnie dojść do celu. W spotkaniu wzięło udział ok. 50 osób, wśród nich byli też tzw. ” Nowi”. Ci co byli wrócili bardzo zadowoleni z miło spędzonego czasu.
XXXXXX
„Nowi” mieli okazję osobiście poznać naszą panią prezes Barbarę Bednarską i przekonać się, że nie jest taka straszna, jakby się mogło wydawać. To samo dotyczy wiceprezesów i pozostałych członków zarządu. Prawda, że to fajne kobitki i takie same duszyczki jak my. Integracja odbywała się przy wspólnym stole, na którym pojawiła się ogniskowa kiełbaska, wypieki domowe naszych ambitnych gospodyń domowych i coś na gardło. Pogoda dopisała i tylko gdzieś za ścianą z drzew dochodzą pomruki czwartej pandemii wirusa covid-19.
28 października 2021 r. miejsce pierwszy w tym toku akademickim wykład on line. Sala konferencyjna jest obecnie remontowana i jesteśmy zmuszeni przejść na system zdalny. Ma to swoje plusy i minusy . Trzeba zaznaczyć, że działacze naszej uczelni po raz pierwszy umożliwili słuchaczom nie radzącym sobie lub nie mogącym korzystać z przekazu on line, obejrzenie i wysłuchanie prelekcji na telebimie. Kto chciał mógł skorzystać. A wykład wygłosiła dr hab. Katarzyna Kaczyńska na temat „ Choroby układu oddechowego związane ze starzeniem się organizmu” . Niestety pora wykładu została przeniesiona z tradycyjnej 17-tej na 12tą /samo południe/ i z tego powodu wiele osób nie mogło usłyszeć co ma do powiedzenia prelegentka. Jesteśmy w tygodniu przedświątecznym i myślimy raczej o cmentarzach, sprzątaniu i odwiedzaniu grobów, zwłaszcza, że pandemia może pokrzyżować nam plany. Należę do tych osób, które nie wysłuchały wykładu, proszę więc o jego powtórzenie w innym, dogodniejszym terminie.
Pandemia znowu się rozkręca – przybywa zachorowań i niepotrzebnych śmierci. Jak podają media, chorują głównie niezaszczepieni.
04 listopada 2021 r. 30 osób wysłuchało {w trybie on line} wykładu ks. Dr Roberta Mrończuka, dyrektora Muzeum Diecezjalnego w Siedlcach, na temat „El Greco – życie i twórczość”. W muzeum tym znajduje się obraz pt. „ Ekstaza św. Franciszka”, ale będzie on omawiany na następnym wykładzie. Na razie zapoznaliśmy się z historią życia El Greco i jego syna Jorge Manuela. Droga twórcza tego artysty wiodła od pisania ikon w stylu bizantyjskim, potem zafascynowało go malarstwo łacińskie. I wreszcie wykształcił swój indywidualny styl malarstwa, który oprócz wielu cech charakterystycznych, wyróżnia się wewnętrznych podświetleniem, jakby pod ubranie włożono zapaloną latarkę, co daje efekt bijącej jasności od środka. El Greco jest autorem ok.400 obrazów i kilku rzeźb. Z tej liczby ok. 140 obrazów przedstawia św. Franciszka, którego kult był wówczas bardzo rozpowszechniony w Hiszpanii i Toledo, gdzie mieszkał artysta. El Greco malował głównie obrazy o tematyce religijnej, ale zdarzało mu się też namalować widoki miasta, pejzaże, portrety i tzw. sceny rodzajowe. Syn Jorge był zdolnym architektem i niezłym malarzem. Ale to on naraził się władzom Toledo, czego skutkiem było wyrzucenie grobu ojca z kościoła św. Tomasza w Toledo. Dziś nie wiemy gdzie jest pochowany ten wybitny artysta malarz. Nasuwa się analogia z Leonardo da Vinci. Chichot historii.
18 listopada 2021 r. na wykład pt. „ Między Europą a Azją – dlaczego myślimy i zachowujemy się inaczej” zaprosiła nas dr Elżbieta Wnuk-Lisowska. Wykład odbył się w ramach pakietów edukacyjnych dla mazowieckich seniorów. Było nas 35 słuchaczy, którzy rozsiedli się w wygodnych fotelach przed ekranem komputerów. Zasadnicze pytanie brzmiało : wszyscy jesteśmy wyposażeni w takie same narzędzia poznawcze, umysłowe i fizyczne. A jednak różnimy się w pojmowaniu świata, inaczej widzimy rzeczywistość, cenimy inne wartości. Zachodnią cywilizację pod względem myślowym ukształtował Arystoteles i inni mędrcy greccy, natomiast Wschód wielcy filozofowie: Konfucjusz i Laotsy. I tak Zachód ceni sobie wolność indywidualną, logikę w rozumowaniu i poczucie wyjątkowej wartości własnego „ja”. Wschód przyporządkowuje każdemu człowiekowi ściśle określone miejsce, zadania i pozycję. Liczy się tylko on jako członek jakieś grupy. Ważny jest kontekst, szerokie pole widzenia osoby czy zjawiska. Wolność indywidualna nie ma znaczenia. Zachód ceni sobie rzeczy jako byty samodzielne, zdefiniowane i statyczne, zaś Wschód widzi rzeczy w kontekście wzajemnych relacji i oddziaływania na siebie. Stąd dla nas najważniejsze są rzeczowniki a dla nich czasowniki. Mimo, że wykład wraz z filmem trwał ponad 2 godziny, temat nie został wyczerpany. Powiedziałabym, że bardzo interesujące zagadnienia, z braku czasu, zostały potraktowane powierzchownie. Dlatego pojawiła się propozycja kontynowania tematu w następnym wykładzie.
Tymczasem pandemia rozkręca się i nie pozostawia złudzeń co do naszej przyszłości. Doszliśmy już do 25 tys. zakażeń dziennie i 500 zgonów. Władze naszej organizacji apelują o przestrzeganie reżimu sanitarnego i o zaszczepienie się . Niestety, są wśród nas antyszczepionkowcy i nie sposób ich przekonać do właściwego postepowania. Tymczasem słyszy się coraz częściej o zachorowaniach w naszej społeczności. Praktycznie nasza uczelnia przeszła już w większości na system pracy zdalnej.
Wbrew temu co napisałam wcześniej 25 listopada br. wykład Pani dr hab. Hanny Krajewskiej odbył się w realu. Wzięło w nim udział ok. 30 osób. Tematem prelekcji były , a jakże, pandemie w historii świata. Temat na czasie, takie oswajanie rzeczywistości. Przejdźmy jednak do wykładu. Otóż, historia pandemii i epidemii [ pojęcia te, w zasadzie oznaczają to samo, ale różnią się zasięgiem występowania] rozpoczęła się wraz z powstaniem miast, czyli większych skupisk ludzkich. Miasta stworzyły doskonałe warunki do rozmnażania się wszelkich zarazków. Zwłaszcza, że Europa była na bakier z higieną. W starożytności ludzie żyli bardziej higienicznie i dbali o czystość osobistą i wokół siebie. Niestety średniowiecze przyniosło kult cnoty nie mycia się. Świętymi zostawali osobnicy, którzy nigdy nie kąpali się i mogli się poszczycić dorodnym kołtunem, wrzodami na ciele i zapachem skunksa. Wszyscy unikali kąpieli, ba, zwykłego mycia się, a zębów nie leczono, najwyżej wyrywano, odzież prano rzadko. Przeto smród był niebywały i wszędobylski. Mieszkańcy Azji nie mogli się nadziwić Europejczykom, że żyją w takim brudzie i jeszcze uchodzi to za cnotę. Nic więc dziwnego, że pojawiły się zarazy czyli pandemie, roznoszone przez pchły, wszy i inne robactwo mieszkające licznie w domach i na ludzkich ciałach. Wykładowczyni zapoznała nas z historią występowania pandemii poszczególnych chorób: dżumy, cholery, tyfusu, ospy czarnej, syfilisu i grypy hiszpanki, a także z próbami zwalczania tychże. Stosowano więc dystans i izolację , od XIV wieku maseczki, dezynfekcja ogniem i octem. A lekiem na wszelkie zło była rtęć – jak dziś wiemy, bardzo szkodliwa. Ciekawym zagadnieniem , były próby dojścia przez medyków i światłe umysły do wynalezienia szczepionek. Aby nie zanudzać czytelnika wspomnę tylko o Fryderyku Wielkim i carycy Katarzyny Wielkiej, którzy zaimponowali mi swym postępowym podejściem do prób zastosowania szczepionek przeciwko ospie. A szczepienie polegało wtedy na nacięciu 2 rowków na ramieniu i zaaplikowaniu w świeżą ranę utartych, świeżych strupów ospowych. Obie osobistości poddały się temu zabiegowi i okazało się, że to działa. Skutkiem było rozpropagowanie tej metody na dworze i w armii. Następny krok to wynalezienie szczepionek, takich jakie znamy dzisiaj. Od czasu ich wynalezienia ludzkość zaczęła radzić sobie z epidemiami. Nie oznacza to jednak całkowitego zwycięstwa. Z chwilą wynalezienia antybiotyków i poprawy ogólnego stanu higienicznego, pandemie bakteryjne przestały istnieć. Mamy jednak ciągle kłopot z zakażeniami wirusowymi. Wirus to takie coś co lubi mutować. Wydaje się, że go mamy a on myk, i już się zmienił i dostosował do nowych warunków. Dlatego walka z nim jest bardzo trudna, ale nie beznadziejna. Dlatego, zwracam się do wszystkich słuchaczy, a zwłaszcza do antyszczepionkowców, szczepcie się, zachowujcie dystans, noście maseczki, myjcie często ręce, ograniczcie kontakty społeczne do minimum. Wtedy doczekamy końca pandemii, bo jak wykładowczyni powiedziała na zakończenie, zaraza zawsze kończyła się i odchodziła do historii.
W dniach 29 i 30 listopada odbyły się ostatnie zajęcia gimnastyki z Panią Beatą. Ponieważ spodziewa się dziecka, a sytuacja pandemiczna jest potencjalnie dużym zagrożeniem dla kobiet w ciąży, musiała zaprzestać pracy i wszelkiej działalności zawodowej. No cóż. Należało podjąć szybko działania, aby pożegnać Beatkę. Spotykamy się przecież tylko on line. A jednak udało się wspólnym wysiłkiem i zaangażowaniu kilku osób zorganizować akcję . I tak o godzinie 16.15 wyruszyłam wraz z mężem Andrzejem z domu wyposażona w piękne kwiaty {gwiazda betlejemska} i „paczkę prezentową”. Dotarliśmy do celu na czas, bez trudu znaleźliśmy mieszkanie w bloku, udało nam się wejść na klatkę bez domofonu i stanęliśmy pod drzwiami mieszkania Beatki. Czekaliśmy wyznaczonego czasu tj. gdy zegar wybije 16.55. Naciskam dzwonek przy drzwiach i nic. Cisza. Ponawiam dzwonienie. Cisza. Kolejny raz – i nic. Zapukać czy nie zapukać – chodzi mi po głowie. Jeszcze raz próbuję kulturalnie – bez efektu. No nie, koniec z kulturą. Naciskam kilka razy pod rząd energicznie i stanowczo i nagle słychać pojedynczy brzdęk. To uratowało akcję „Beatka”. Zostaliśmy wpuszczeni do mieszkania i mogliśmy oglądać zaskoczoną twarz naszej instruktorki. My zachowywaliśmy reżim sanitarny, a więc wystąpiliśmy w maseczkach i nie było żadnego całowania i przytulania, nad czym ubolewał Andrzej {ominęła go świetna okazja dostania całusa od pięknej kobiety } . Zaskoczenie dotknęło obie strony . Pani Beatka naprawdę nie spodziewała się naszej wizyty i takiego pożegnania, biegała w kółko i cieszyła się szczerze jak dziecko. To było rozbrajające i naprawdę szczere. Ja natomiast nie zdołałam wygłosić mowy tronowej, która na skutek demencji starczej, wyleciała mi z głowy. Na szczęście, wszystkie uczestniczki obu grup były na wizji i jedna przez drugą składały życzenia , podziękowania i wyrażały nadzieję spotkania w przyszłości. I tak oto wspólnym wysiłkiem pożegnaliśmy Beatkę i pozostaliśmy w nadziei, że jest i będzie szczęśliwa.
Mimo szalejącej pandemii władze naszej uczelni podjęły decyzję o prowadzeniu czwartkowych wykładów w realu. I tak 02 grudnia 2021 odbył się odczyt Beaty Artymowskiej pt. „ 50 lecie odbudowy Zamku Królewskiego”, z udziałem dwudziestu paru osób. Zapoznaliśmy się z historią zamku a także jego odbudową i wyposażaniem w meble, dzieła sztuki, co autorka ilustrowała licznymi fotografiami. Ja, osobiście, pamiętam pusty plac pod obecnym zamkiem i myśli jakie wówczas kołatały mi się po głowie, że to niemożliwe aby zamek przywrócić do życia, ba wskrzesić go na nowo. A jednak….
Dnia 07grudnia 2021 r. można było przyjść do sali widowiskowej i wysłuchać wykładu kustosza Zamku Królewskiego pana Daniela Artymowskiego pt. „ Konstytucja 3-Maja znana i nieznana”. Nie wątpię, że był interesujący, ale nie brałam w nim udziału ze względu na szerzącą się pandemię. Tak na marginesie codziennie umiera w Polsce ponad 500 osób na covid.
Dnia 11 grudnia 2021 r. odbyło się spotkanie w Muzeum Narodowym
15 grudnia 2021 r. w Sali widowiskowej Wawerskiego Centrum Kultury odbył się wyjątkowy koncert kolędowy. Najpiękniejsze kolędy, pastorałki i inne świąteczne utwory wykonywały połączone siły wawerskich chórów, w tym także naszego uniwersyteckiego zespołu.
Następnego dnia miał miejsce odczyt Stefana Artymowskiego pt. „ Stan wojenny w Polsce: z karnawału na wojnę”. Wszak w tym roku mija 40 rocznica jego wprowadzenia. Pandemia jednak skutecznie odstrasza od udziału w spotkaniach w realu. Garstka słuchaczy, tych odważnych, wysłuchała prelekcji i na pewno dowiedziała się wielu ciekawych i skrywanych tajemnic. Postuluję, aby wykład powtórzyć w warunkach po pandemicznych lub w on line.
03 grudnia 2021 odeszła od nas na zawsze nasza koleżanka Wanda Piekarska, a Jej pożegnanie odbyło się 07 grudnia na cmentarzu na Bródnie. Żegnaj Wandziu – do zobaczenia kiedyś.
27 grudnia to data szczególna dla Wawra i jego mieszkańców. Tego dnia 1939 r. hitlerowcy dokonali pierwszego zbiorowego rozstrzelania 106 mieszkańców Wawra i Anina. Pięciu mężczyznom udało się wyjść cało z masakry. Znałam jednego z nich, ale nie pamiętam jak się nazywał. Prowadził kiosk ruchu. Mimo 5 dziur w płucach, wydostał się spod ciał zabitych i przeżył. Co roku władze dzielnicy i inne organizacje składają hołd ofiarom i składają wieńce pod pomnikami ofiar. Odwiedzany jest cmentarz ofiar wojny przy Kościuszkowców i miejsce stracenia przy ul. 27 Grudnia. W tym roku Piotr Hummel spacerkiem poprowadził 2 grupy chętnych po Wawrze śladami bohaterów zbrodni w Wawrze. Szkoda, że za plecami towarzyszy nam coronavirus coraz bardziej bezczelny, agresywny i stale mutujący się. A nie wszyscy studenci są zaszczepieni-niestety.
29 grudnia ferajna w liczbie 44 sztuk udała się z wizytą do króla Jana III Sobieskiego i zobaczyć królewski ogród światła. Jak przystało na króla zostaliśmy przyjęci godnie i olśnieni tysiącami różnobarwnych świateł. Najpierw trzeba było przejść 74 metrowym korytarzem świetlnym w oprawie muzyki klasycznej i poczuć się jak król i królowa, a następnie dać się oczarować zimowym ogrodem w postaci niezliczonych tulipanów. A potem dalej należało podziwiać świetlne altany, pasaże, dywany, karuzele, herb, kwitnące drzewka pomarańczowe, łabędzie i inne takie. Pałac podświetlony wyglądał pięknie. Jeszcze piękniej prezentowały się bezlistne drzewa rosnące wzdłuż dolnego ogrodu. Wyglądały bajecznie, od dołu dyskretnie podświetlone zanurzały swe gałęzie w delikatnej mgle by ostatecznie sięgnąć do nieba. Widok wart obejrzenia i zapamiętania. Kolejny punkt eskapady to obejrzenie choinki świątecznej na Pl. Zamkowym , a potem to już całkowita dowolność. Przez 2 godziny , w trybie indywidualno-towarzyskim każdy chodził gdzie chciał i oglądał co chciał. Moja skromna osoba udała się na Krakowskie Przedmieście i Nowy Świat, które prezentują się bajecznie w świątecznej szacie. Zastanowiło mnie tylko brak jakiejkolwiek iluminacji wokół pomnika Adama Mickiewicza i Pałacu Prezydenckiego. ???. Pokrzepione ciepłymi napojami towarzystwo , zmęczone i zadowolone wróciło do Wawra.
Tak tylko wspominam, że liczba dziennych covidowych zgonów przekracza liczbę 700.
Na początku stycznia 2022 r. Zarząd naszej uczelni podjął decyzję o przejściu na pracę w systemie on line [bez wyjątków].W obliczu narastającego niebezpieczeństwa zakażenia się omikronem pojęto taką decyzję, która, choć przykra, wydaje się być rozsądna. I chociaż żal nam tych niewielu chwil spędzonych w towarzystwie innych ludzi to jednak bezpieczeństwo jest najważniejsze .
Życie kulturalno-towarzyskie przeniosło się do internertu. I tak 13 stycznia 2022 r. Pan Daniel Artymowski zaprosił nas do zaginionego „Świata Sumerów i Akadów” – jednej z najstarszych cywilizacji. Prelegent oprowadził nas po archeologicznym świecie wykopalisk, odkryć i ustaleń naukowych dotyczących życia ludzi w owym czasie i miejscu. Zostaliśmy zapoznani z okresami rozwoju cywilizacji sumeryjskiej i jej upadkiem. Dowiedzieliśmy się, że język sumeryjski jest najstarszym zapisanym językiem na świecie, oczywiście, pismem klinowym. My, współcześni, zawdzięczmy Sumerom i Akadom miasto Babilon, ale też koło, pług, łódź żaglową, system 60-ty liczbowy, kalendarz 12 miesięczny i geometrię. Wykład był interesujący i dostępny przez 3 dni, co dawało szansę na wzięcie udziału wielu chętnym.
Tego samego dnia miał miejsce wykład prof. Piotra Głowackiego w kawiarni naukowej, glacjologa z PAN pt. „Tajemnice wnętrza lodowców”, którego można było wysłuchać w trybie on line. Pokazał ich fascynujące wnętrza, bogate w rzeźby lodowe, korytarze i różnorodne formy naciekowe. Okazało się, że są one bogatsze niż jaskinie na ziemi. Zostaliśmy też zapoznani z udziałem i znaczenie kriosfery w skali naszej planety, czym różnią się jaskinie lodowe od jaskiń krasowych, co nas czeka przy zmieniającym się klimacie, jak porusza się lodowiec i jaką może rozwinąć prędkość, czym żywi się lodowiec i jakie znaczenie mają pęcherzyki wewnętrzne dla nauki. Temat był trudny, ale prelegent w sposób kontaktowy i bez naukowego zadęcia, opowiadał o lodowcach, tak że nawet ja, głowa antytechniczna, coś zrozumiała. Mam nadzieję, że inni też pojęli i przyswoili więcej ode mnie.
Tak, zupełnie dla rozluźnienia, można było, w dowolnym czasie, zapoznać się z historią talerzyka z Pruszkowskiej Fabryki Porcelany. Dzieje od narodzin poprzez szczyty powodzenia aż po upadek i zapomnienie. W latach 60-tych talerzyk budził pożądanie posiadania a następnie trafiał na parapet pod kwiatek lub na śmieci. Taki to los. Ale oto teraz znowu stał się modny i poszukiwany na pchlich targach. I tak wyroby z porcelitu dostały drugie życie. Tak naprawdę to był ciekawy okres w naszym wzornictwie ceramiki użytkowej i wyroby z tamtego okresu zasługują na uznanie i podziw.
Ponieważ piąta fala pandemii dotarła do Polski w postaci bardzo zaraźliwego omikrona, 20 stycznia 2022 r. miało miejsce spotkanie wirtualne z ks.dr Robertem Mirończukiem, który zaprosił nas na drugą część wykładu pt. „ El Greco – jego dzieło – historia niezwykła”. W spotkaniu wzięło udział 53 słuchaczy. Prelegent przedstawił nam dzieje obrazu pt. „Ekstaza Św. Franciszka” w ujęciu historii samego dzieła jak i odkrycia jego istnienia w Kosowie Lackim. Jak się okazało, wcale to nie było łatwe zadanie stwierdzić kategorycznie kto jest autorem tego dzieła. Liczne ekspertyzy znawców albo były sprzeczne albo niejednoznaczne. W miarę postępu nauki i sposobów obchodzenia się z dziełami sztuki, a przede wszystkim, po udanej konserwacji obrazu, odkryto podpis malarza: Dominicos Theotokopulos {prawdziwe nazwisko artysty}. Obecnie, dzieło to znajduje się w Muzeum Diecezjalnym w Siedlcach. Obraz jest też czasem wypożyczany na wystawy w innych miastach. Pozostaje nam się tylko cieszyć, że w naszych , niezbyt bogatych zbiorach, mamy dzieło tak znamienitego malarza jak EL Greco.
Dnia 27 stycznia 2022 r. miał miejsce ostatni wykład w tym semestrze, w którym wzięło udział 24 studentów. Prof. dr hab. Marta Leśniakowska zaprosiła nas na prelekcję pt. „ Fotografia – medium, które zmieniło widzenie”. Wykładowczyni próbowała odpowiedzieć na pytanie dlaczego fotografia jest taka istotna dla nas i co zmieniła w naszym życiu. Najpierw zapoznała nas z historią narodzin fotografii i aparatów do ich robienia. Dla mnie odkryciem Ameryki była tzw. kamera obscura, znana ponoć od starożytności i która była wykorzystywana aż po wiek XIX n.e. A było to zwykłe pudło lub pudełko z okrągłym otworem, żeby nie powiedzieć dziurą. I przez tę dziurę uzyskiwano coś w rodzaju odbicia obrazu. Dla mnie niepojęte. Dalej, prelegentka skupiła się na omówieniu funkcji i znaczeniu fotografii w naszej kulturze, a także na sporze między fotografikami a artystami sztuk pięknych. Ostateczne , w latach 70 tych XX wieku uznano fotografowanie za sztukę równą malarstwu, rzeźbie i grafice. Fotografia była matką telewizji a ta ojcem komputeryzacji, co w rezultacie stworzyło świat cywilizacji cybernetycznej – nasz współczesny świat. Ci, co nie wysłuchali wykładu, niech żałują bo warto było zagłębić się w temat i nieco się oświecić.
Kronika – II semestr roku akademickiego 2021/2022
Wykład inauguracyjny II semestru miał miejsce 17 lutego 2022 r., a wygłosiła go Pani Katarzyna Szczygieł. Tematem wykładu byli, a jakże „Święci na co dzień i od święta”. Prelekcji wysłuchało 23 studentów. Wykładowczyni zapoznała słuchaczy z dziejami świętości w naszej kulturze, kultem świętych i męczenników, ich atrybutami i pośrednictwem między nami a Bogiem, a wszystko to ilustrowała działami sztuki znajdującymi się w najstarszym, polskim muzeum czyli Muzeum Czartoryskich w Krakowie. Muzeum jest świeżo po remoncie i przebudowie i zaprasza do odwiedzin – wydaje się, że jest warte grzechu. Na koniec słowo od św. Augustyna: „Błądzenie jest rzeczą ludzką, ale dobrowolne trwanie w błędzie jest rzeczą diabelską” – co dedykuję wszystkim antyszczepionkowcom.
Z przykrością zawiadamiamy, że w dniu 21 lutego 2022 r. odszedł na zawsze nasz kolega Pan Cezary Jędrzejewski. Będzie Go nam brakowało, a żonie Marii składamy szczere wyrazy współczucia. Będziemy z Tobą.
Dzień 24 lutego 2022 r. , to dzień inwazji Rosji na Ukrainę. Trudno w to uwierzyć, ale tuż za naszymi granicami wybuchła wojna. Na razie, życie w Polsce i w naszej społeczności uniwersyteckiej toczy się zwyczajnie. I tak o 17.00 zasiadło przed monitorami 29 słuchaczy aby spotkać się z Panem Jarosławem Zawadzkim i razem z Nim zajrzeć do „Domów senatorów II Rzeczypospolitej”. Prelegent oprowadził nas po 10 siedzibach, co nie oznacza pałacach. Wędrówkę naszą rozpoczęliśmy od chałupy wiejskiej w Myślenicach, skąd pochodził senator Andrzej Średniawski. Następnie zobaczyliśmy dworek polski, wille, pałace i przepiękne kamienice w Warszawie i Łodzi, w których mieszkali przedstawiciele narodu. Mogliśmy też zajrzeć do środka i obejrzeć ich wyposażenie. Na koniec ciekawostka: senator Andrzej Galica, syn gazdy przekonał Józefa Piłsudskiego do wyrażenia zgody na wyjątkowy mundur wojskowy dla żołnierzy z Podhala. Wszystkim są znane peleryny i kapelusze z piórkiem, w których żołnierze prezentowali i obecnie prezentują się wspaniale.
Sobota to tradycyjny dzień spotkań ze sztuką w Muzeum Narodowym. Dnia 26 lutego br. wytrwali studenci wysłuchali w liczbie 23 sztuk wykładu o kapistach. Od razu wyjaśniam, że kapiści to nie są malarze, którzy kapią farbami na obraz, jak w swej ignorancji myślałam, ale członkowie Komitetu Paryskiego, działającego w latach 1924-1932. Tytuł wykładu brzmiał : „Kapiści. W stronę koloru”, a wygłosił go historyk sztuki Pan Paweł Bień. Przedstawił sylwetki 5 wybranych kapistów, ich życie twórcze , co ilustrował fotografiami dzieł malarskich. Credo artystyczne kapistów brzmiało : obraz, w myśl tego programu, powinien dawać nam przede wszystkim, radość barw, a na naturę trzeba patrzeć z otwartymi oczami. Dzięki Panu Pawłowi Bień, mój skromny zasób wiedzy z zakresu sztuki, nieco się poszerzył, co uważam za cenną rzecz. Zachęcam innych do brania udziału w co miesięcznych spotkaniach w Muzeum Narodowym.
Trwa wojna na Ukrainie. Trwa też pospolite ruszenie społeczeństwa polskiego aby pomóc ludziom szukającym schronienia w Polsce. Można pomagać na wiele sposobów, co Polacy chętnie czynią. Sprawdzają się w tych trudnych chwilach samorządy, organizacje pozarządowe i zwykli ludzie.
33 słuchaczy w dniu 03 marca 2022 wysłuchało zdalnie wykładu Pani Katarzyny Szczygieł pt. „Wyspiański. Człowiek i artysta”. Był to niewątpliwie nasz czwarty wieszcz i wszechstronny artysta. Umarł w wieku zaledwie 38 lat pozostawiając po sobie bogatą spuściznę dzieł sztuki, dramatopisarstwa i architektury. Bodajże najcenniejszym, bo oryginalnym Jego dziełem jest witraż pt. „Bóg Ojciec” znajdujący się w Kościele Franciszkanów od 1904 r., który można oglądać. Nie sposób wymienić wszystkich dzieł, jakie nam pozostawił po sobie, ale można obejrzeć je w galeriach tematycznych w zbiorach cyfrowych muzeum pod adresem: zbiory.mnk.pl Stanisław Wyspiański zmarł w 1907 r. i został pochowany w alei zasłużonych Na Skałce, a w ostatniej drodze towarzyszyło Mu bicie Dzwonu Zygmunta. Łza w oku się kręci.
Tymczasem, na Ukrainie toczy się zawzięta wojna. Wojsko rosyjskie bombarduje miasta, wioski, a w nich obiekty cywilne: domy, bloki mieszkalne, szpitale, szkoły i przedszkola. Giną ludzie, i żołnierze i cywile. Kto tylko może ucieka z ogarniętej wojną ojczyzny. Mężczyźni zostają by bronić kraju i walczyć. Wyjeżdżają kobiety i dzieci. Jadą głównie do Polski. Podobno przyjechało już ponad 1 mln uchodźców, którymi trzeba się zająć, pomóc przetrwać pierwsze chwile na obczyźnie, ogrzać, nakarmić i napoić. Działają liczne ruchy oddolne, a wśród nich nasz uniwersytet. Jedni słuchacze pomagają sortować dary odzieżowe w WCK, inni zarządzają lokowaniem przyjezdnych po kwaterach, domach prywatnych i noclegowniach, a jeszcze inni przygotowują kanapki i zawożą je na Dworzec Wschodni. Trzeba widzieć oczy tych ludzi i to jak pragną dobrego słowa , przytulenia i zrozumienia ich losu. Dajmy IM to.
Od 10 do 13 marca 2022 r. dostępny był wykład Daniela Artymowskiego pt. „ Odbudowa Warszawy a twórczość Canalletta – prawda czy mit.” Wysłuchałam go z zainteresowaniem, bo jak większość naszych rodaków, byłam święcie przekonana, że nasza stolica została odbudowana na podstawie obrazów tego artysty. A tymczasem Bellotto detto Canalletto był malarzem vedutystą {to taki malarz co maluje widoki, krajobrazy} , stosującym sztafaż czyli przyozdobienia obrazu poprze dodatnie postaci ludzi, zwierząt, roślin i detali nieistniejących. Canaletto nie odtwarzał wiernie rzeczywistości, ale ją kreował. Tworzył też architekturę fantazyjną. Byli inni malarze vedudyści, których obrazy wykorzystywano przy odbudowie Warszawy np. Marcin Zalewski, Zygmunt Vogel czy Wincenty Kasprzycki. Nie mniej dzieła Canaletta przyczyniły się też w dużym stopniu do odbudowy miasta poprzez największy wpływ na decydentów, którym jego obrazy najbardziej się podobały. Udało się dzięki Canaletto przekonać ich do stylu historycznego. Zwyciężył duch tego vedutysty, a obiekty odbudowywane zasięgnięto z obrazów innych malarzy. Żeby oddać honor Canalletto muszę wskazać na 3 obiekty, które zostały odtworzone na podstawie jego obrazów. Są to Kamienica Johna {ta ze schodami ruchomymi} na Pl. Zamkowym, Pałac Biskupów Krakowskich przy Miodowej i Pałac Branickich. Kto chce dowiedzieć się więcej powinien przeczytać książkę autorstwa Grzegorza Piątka pt. : „Najpiękniejsze miasto świata”, którą polecił na koniec Pan Daniel Artymowski.
W sobotę 11 marca 2022 r. grupa 23 studentów przyszła na spotkanie z Panią Moniką Miżołębską do Muzeum Narodowego i wysłuchało wykładu pt. „ Mitologia, obrzędy, koszmary – Władysław Hasior „ . Jak wiadomo, postać tego artysty jest bardzo kontrowersyjna i budzi skrajne opinie: od zachwytu i podziwu do całkowitej negacji i odrzucenia. Niezależnie od tego warto było poszerzyć swoją wiedzę na Jego temat, zapoznać się z życiorysem i spróbować zrozumieć przesłanie artystyczne dzieł. Są to liczne assamblage, pomniki, sztandary , ceramika, kompozycje „śmieciowe”, a wszystko to zgodnie z przekonaniem, że przedmioty wpływają na nas poprzez swoją siłę i sugerują treść . Wykład nie był łatwy, czemu nie sprzyjała też publika na sali, która była niesforna, rozkojarzona i rozgadana. Wychodzenie z sali przed zakończeniem wykładu jest niegrzeczne nawet jeśli minął przewidywany jego czas.
Wojna na Ukrainie staje się coraz groźniejsza, straszniejsza i okrutna. Ginie przede wszystkim ludność cywilna. Do Polski uciekło już blisko 2 mln ludzi, głównie kobiety, starcy i dzieci. Miasta, wioski ukraińskie zamieniają się gruzy. Ukraińcy bronią się jednak zaciekle i skutecznie, zadając przy tym Rosjanom odpór i duże straty. A my, ludzie w całym kraju ruszyliśmy z pomocą dla uciekinierów na wszystkie możliwe sposoby. Przede wszystkim pomoc polega na zakwaterowaniu, nakarmieniu i zapewnieniem poczucia bezpieczeństwa uciekinierom. Jest to bardzo trudne zadanie i obawiam się, że na dłuższą metę nasze społeczeństwo nawet przy wsparciu samorządów, nie da rady. Na razie jednak 13 marca 2022 r. w WCK zebrało się ok. 40 osób by zrobić kanapki dla przyjeżdżających z Ukrainy. Są one wręczane zmęczonym i głodnym przybyszom na dworcach. W ciągu 3 godzin silna grupa pod wezwaniem pomocy potrzebującym wykonała zamówienia miasta w postaci 1400 kanapek. Spisaliśmy się wspaniale. Za tydzień powtórka – a może wojna się już skończy.
Dnia 17 marca 2022 r. Pan Jarosław Zawadzki zaprosił nas na swój wykład pt. „ Mozaika narodowościowa i etniczna senatorów w II Rzeczypospolitej”. Zdalnie połączyło się tylko 21 studentów naszego uniwersytetu. Być może czas i to co się dzieje tuż za naszymi granicami, a także w naszym kraju, nie sprzyja teraz prowadzeniu dawnego sposobu życia i zajmowaniu się przyjemnościami. Temat wykładu też był nieco archaiczny, nie mniej jednak w jakiś specyficzny sposób nawiązywał do współczesności. Polska międzywojenna była tyglem narodowościowym i religijnym. I w tym tyglu, choć gotowało się czasem nieźle, to jednak dochodzono do porozumienia i podejmowano decyzje kierując się dobrem Polski. Gdybyśmy umieli robić to dzisiaj, może byłoby mniej zajadłości i wrogości między ludźmi, a więcej zrozumienia i wspólnotowego działania. Taka ciekawostka. To, że wszystkie nacje wchodzące w skład II Rzeczypospolitej miały swoich reprezentantów w parlamencie nie dziwi, ale że Karaimowie mieli 2 senatorów to już jest zaskakujące, a jedyne 2 kobiety senatorki były Ukrainkami. Wykład był interesujący i zainspirował mnie do zainteresowania się Karaimami – ich historią i religią.
24 marca 2022 r. Pani mgr Alicja Fischer zaprosiła nas na wykład pt. „ Ojcowski Park Narodowy – 10 atrakcji.” O 17,00 ukazała się pod postacią przystojnego mężczyzny, w mundurze leśnika, poważnego jegomościa, który rozpoczął wędrówkę po Dolinie Prądnika i Dolinie Sąspówki . Dostarczył słuchaczom ogrom wiadomości na temat OPN. Każdy mógł dowiedzieć się czegoś interesującego z różnych dziedzin nauki. Dla mnie najciekawsze było stanowisko Neandertalczyków pochodzące sprzed 64 tys. lat. Oglądając je osobiście w Parku Ojcowskim , byłam pod silnym wrażeniem, co przypomniałam sobie dzięki uroczej Pani Alicji. Myślę, że większość z nas była w tym regionie i widziała wspaniałości dolin jurajskich i liczne formy krasowe. Warto było przypomnieć sobie i rzucić okiem na cuda natury: Maczuga Herkulesa, Panieńskie Skały czy Rękawiczka. Wizyta w Pieskowej Skale czy w pozostałościach Zamku w Ojcowie dopełniała przyjemności zwiedzania tego unikatowego miejsca w Polsce. Dzięki fotografiom robionym w różnych porach roku, mogliśmy zobaczyć jak zmienia się krajobraz i widok masywów skalnych. Na koniec jeszcze jedna ciekawostka: pierwszym zarejestrowanym turystą był…, a jakże król Stanisław August Poniatowski, który zażywał w Ojcowie odpoczynku po wielokroć. Znał się chłop na rzeczy.
Wojna Rosji z Ukrainą trwa nadal. Ukraińcy bronią się zaciekle i również atakują co skutkuje odbiciem miasteczek wcześniej zajętych przez wroga. Giną ludzie, miasta i domy przestają istnieć, a Mariupol przypomina Warszawę w październiku 1944 roku. W Polsce jest już ponad 1,5 mln uchodźców, których rady wytrwać w naszych działaniach bez pomocy z zewnątrz. Uciekam od polityki. W każdym razie, studenci naszego uniwersytetu sprawdzili się i z oddaniem przygotowywali kanapki, które były rozdawane głodnym uciekinierom na dworcach. Obecnie akcja została wstrzymana przez władze miasta. Deklarujemy gotowość do podejmowania innych zadań na rzecz uciekinierów wojennych.
Dnia 31 marca 2022 r. prof. Jacek Górski – archeolog zaprosił nas na wykład pt. „ Prahistoria a współczesność – ile jest w nas z naszych przodków?”. Okazuje się, że całkiem sporo. Przede wszystkim wszyscy mamy ok. 4% genów wspólnych z Neandertalczykami. Otacza nas to samo niebo z gwiazdami co i ludzi pierwotnych i też wywołuje w nas poczucie małości. Mimo to jesteśmy butni, ale wystarczyła pandemia a poczuliśmy się bezbronni i nasza pycha zmniejszyła się wyraźnie. Z ludźmi pierwotnymi łączy nas potrzeba posiadania domu, który daje nam poczucie bezpieczeństwa i prywatności. Łączy nas też podejście do ogniska i ognia, który choć może niszczyć to przede wszystkim daje ciepło. Wokół paleniska gromadzi się rodzina, przyjaciele – tworzy się krąg wspólnoty. A jesteśmy, od zarania dziejów, towarzyscy i lubimy spotykać się , rozmawiać, bawić się i śmiać. Potrzebujemy się nawzajem i ciężko znosimy samotność i izolację. Przygotowanie jedzenia to czynność znana i Neandertalczykowi jak i nam. Łączą nas też zwierzęta, a zwłaszcza pies i kot, które zostały udomowione ok. 17 tys. i tys. 12 lat temu. Ok. 20-30 tys. Lat temu wyodrębnia się sfera sacrum i profanum, co obowiązuje do dziś. Stosunek do śmierci i pochówku zmarłych jest wykładnikiem rozwoju wewnętrznego człowieka pierwotnego i współczesnego . Następna cecha wspólna to myślenie abstrakcyjne, tworzenie dzieł sztuki, ozdób i potrzeba otaczania się ładnymi przedmiotami, a także zdobienia własnego ciała. Człowiek pierwotny posługiwał się symbolami i gestami, które nam są też bliskie np. symbol krzyża czy gest podnoszenia rąk do góry. Wniosek z wykładu jest taki: jesteśmy dziedzicami przeszłości i nie uciekniemy od tego. Nie powinniśmy być butni, ale dumni z tego co osiągnęliśmy jako cywilizacja, bo osiągnęliśmy bardzo dużo . Tylko te wojny…. W spotkaniu z prof. Jackiem Górskim wzięło udział 26 słuchaczy. To był, jak dla mnie, bardzo inspirujący do przemyśleń wykład.
W dniach 07-10 kwietnia 2022 r. każdy kto chciał mógł pojechać na wirtualną wycieczkę do Londynu wraz z prof .Beatą Artymowską. Skorzystałam ochoczo z tej możliwości i obejrzałam najważniejsze zabytki miasta. Wielki pożar miasta w 1666 roku spalił doszczętnie średniowieczną, drewnianą zabudowę, ale nie dał rady budowlom rzymskim wykonanym z kamienia. Teraz możemy je oglądać i podziwiać kunszt starożytnych budowniczych. Ocalał też jedyny kamienny most z 1209 r. Prelegentka oprowadziła słuchaczy po najważniejszych budowlach Londynu, a były wśród nich: Bank Angielski, Muzea, Katedra św.Pawła, opactwo Westmisterskie, pałace królewskie, wieże, katedry i kościoły, ogrody przypałacowe, galerie sztuk wszelakich oraz teatry . Mogliśmy obiekty te obejrzeć nie tylko z zewnątrz, ale i zajrzeć do wewnątrz by zobaczyć ich wystrój, i np. królewskie klejnoty. Dumą Londynu jest British Museum, który posiada 8 mln eksponatów, w większości zdobytych nielegalnie i wywiezionych bez zgody władz kraju. Przykładem są np. słynny kamień z Rosetty i marmury partenońskie. Na koniec zajrzeliśmy do Obserwatorium Astronomicznego w dzielnicy Greenwich i zobaczyliśmy pomnik południka „0”. Cały wykład był wycieczką turystyczną z nienarzucającym się podtekstem historycznym i okraszonym różnymi ciekawostkami. To była wielka przyjemność brać w niej udział.
Nareszcie pojechaliśmy na wycieczkę w realu a nie w systemie on line. Wycieczka odbyła się w niedzielę 10 kwietnia 2022 r. i 44 osób pojechało do Ciechanowca – miasteczka położonego na skraju woj. Podlaskiego. Tym samym sezon turystyczny został otwarty. Przewodnikiem był lubiany przez nas Jacek Delert, który swym aksamitnym głosem pieścił nasze uszy, opowiadając o mijanych obiektach czy innych ciekawych miejscach. Tego dnia przypadała Niedziela Palmowa i z tego powodu program wycieczki obejmował mszę św. w zabytkowym kościele z 1739 r. Nie wszyscy chcieli w niej uczestniczyć, a i ci którzy chętnie brali w niej udział, nie byli w stanie wytrwać na stojąco 2 godz. Wszyscy szybko okazywali oznaki zmęczenia – wszak już nie te oczy. Palmy, które miały być bohaterem dnia , okazały się być przeciętnymi i daleko im do palm z Łysych. Po mszy, udaliśmy się do centrum życia kulturalnego w Ciechanowcu , czyli do Muzeum Rolnictwa im. Ks. Krzysztofa Kluka, ulokowanego w zespole pałacowo-parkowym. Na jego terenie znajduje się odbudowany pałac, a w nim pokazano wnętrza , które urządzono zgodnie z najlepszą wiedzą faktograficzną. Trzeba zaznaczyć, że z pożogi wojennej, ocalały tylko kurtyna kominkowa i stolik z 4 krzesłami i są one obecnie jedynymi oryginalnymi meblami w pałacu. Reszta wyposażenia to nabytki i darowizny – no cóż, taki los polskich pałaców i dworów. Obok pałacu ukazało nam się „osiedle” chałup krytych strzechą czyli skansen budownictwa wiejskiego. Mogliśmy zajrzeć do wnętrza każdej chaty i tej biednej i bogatej. Byliśmy też w kościele zabytkowym, drewnianym, i w którym odbywają się do dziś śluby. Na straży chałup i budynków gospodarskich stoi dostojny wiatrak i ma oko na zwiedzających. W jednej z chałup mieści się Muzeum Pisanki z ponad 2200 okazów z całego świata. W powozowni znajduje się niebywała kolekcja powozów i maszyn rolniczych z XIX i XX wieku: 58 ciągników, 11 lokomobili i 64 silniki stacjonarne, a wszystko to nie tylko sprawne i gotowe do użytku ale i pięknie pomalowane, wypolerowane, wyświecone. Jest to cenny zbiór i jedyny w Polsce. W oficynie znajduje się też najbogatsze na świecie Muzeum Weterynarii, do którego dotarliśmy już zmęczeni kilkugodzinną wędrówką i dość zimnym wiatrem. Ostatnim punktem naszej eskapady było zwiedzenie Muzeum Chleba znajdującego się w zabytkowym młynie i podziwianie kamieni młyńskich, za które płaciło się we wsiach a nie w walucie. Po drodze do młyna mijaliśmy ogród zielny i część rekreacyjną. Towarzystwo było już jednak sfatygowane i nawet propozycja pójścia na herbatę nie znalazła uznania. Wszyscy chcieli już do autokaru i wracać do domu. Gdyby było cieplej, na pewno towarzystwo byłoby bardziej podatne na przyjemności wycieczkowe. Dobrze, że nie padał deszcz – bo to by popsuło nam całą wycieczkę.
Spotkanie Wielkanocne : z powodu pandemii, wojny za naszymi granicami i koniecznością zajęcia się uciekinierami wojennymi nie odbyło się spotkanie jajeczkowe.
Pierwszy wykład po Wielkanocy wygłosił 21 kwietnia br. dr Kamil Frejlich z Królewskich Łazienek, którego wysłuchało 24 studentów naszego uniwersytetu. Tytuł wykładu to : Królestwo Litewskie po Unii Lubelskiej. Jak działała Rzeczpospolita”. Zostaliśmy zapoznani z historią wzajemnych relacji, prawem i zasadami obowiązującymi w Koronie i na Litwie. Nasuwa się analogia z obecną Unią Europejską. Wtedy i teraz unię toczą dwie choroby: partykularyzm i separatyzm, które ostatecznie zniszczyły tę pierwszą. Co będzie z drugą???
W dniach 29 kwietnia do 01 maja 2022 r. była możliwość wysłuchania on line gawędy, jak sam to określił autor, pt. „Kijów – zwierciadło Ukrainy”. Znany i lubiany przez studentów Daniel Artymowski zaprosił nas na wycieczkę do tego pięknego miasta. Było trochę historii i odniesień porównawczych do dziejów państwa Polan i później Polski. Wszak historia Polski i Rusi Kijowskiej przeplata się i wzajemnie wpływa na rozwój dziejowy i cywilizacyjny. Kijów to macierz wszystkich miast i skupiają się w nim, jak w soczewce, dzieje Ukrainy. Historia miasta ilustrowana była zdjęciami najważniejszych i najpiękniejszych zabytków kijowskich. I tak zobaczyliśmy monastyr Wydubicki św. Michała Archanioła i przecudnej urody cerkiew Zaśnięcia Matki Boskiej w stylu baroku kozackiego. Okazało się, że architektura cerkiewna i świecka nie miała w sobie niczego ze stylów ruskich. Przeciwnie, wykształciła , własny, oryginalny styl, nazwany kozackim. Nasz przewodnik zaprowadził nas do najważniejszego punktu duchowego Ukrainy i Rosji tj. do Peczerskiej Ławry z XI-XIII w. , a także do Soboru św. Zofii – Mądrości Bożej z wspaniałymi bizantyjskimi freskami. Obejrzeliśmy także, całkiem udane pod względem artystycznym, pomniki ukraińskich bohaterów i poświęcone ważnym wydarzeniom np. przejmujący pomnik wielkiego głodu w postaci wychudzonej dziewczynki. Nasz marsz przez miasto zakończył się na głównej ulicy Kijowa tzw. Kreszczatik, odbudowanej po wojnie w stylu realizmu socjalistycznego. Po drodze p. Daniel Artymowski przedstawił nam znakomitości ze świata artystów, literatury, muzyki i ich wkład w życie kulturalne Ukrainy. Warto zapamiętać datę 24 sierpnia 1991 jako dzień ogłoszenia niepodległości i formalne powstanie państwa. W świetle obecnych wydarzeń i próbie zniszczenia państwowości Ukrainy przez Putina, całym sercem sprzeciwiamy się tej wojnie i trzymamy kciuki za walecznych Kozaków. Dziękujemy za piękną wycieczkę, a że warto było wysłuchać tej gawędy, niech świadczy fakt, że zrobiłam to aż 4 razy.
05 maja 2022 r. – Jacek Delert zaprosił nas na seminarium pt. „ Kobiety w życiu marszałka Piłsudskiego”. Na ten wykład czekaliśmy podobno 2 lata. Ale warto było bo prelegent przypomniał nam życiorys komendanta, w którym niebagatelną rolę odegrały kobiety. Zaczął oczywiście od matki, sióstr. Potem pojawiały się narzeczone, żony i ukochane córki. Było tych bab w jego życiu co nie miara, wobec których nie zawsze zachowywał się poprawnie. No cóż, to tylko zwykły chłop na co dzień; co nie umniejsza jego roli i znaczenia dla historii naszej ojczyzny.
07 maja 2022 r. udaliśmy się w sile 52 osób na wycieczkę śladami Jana Kochanowskiego. Przewodził nam sympatyczny Jacek Delert. Pierwszym celem naszej wyprawy była Sycyna, miejsce urodzenia poety. Po drodze, jednak tylko z okien autokaru, widzieliśmy Magnuszów i dumnie prezentowany czołg z II wojny T-34, pomnik i ślady bitwy, jaka miała tu miejsce w ostatniej wojnie. Potem naszym oczom ukazały się Kozienice z pracującą elektrownią, z chyba 4 kominami i buchającą z niej parą wodną. W Sycynie obejrzeliśmy pierwszy pomnik Jana Kochanowskiego i miejsce gdzie niegdyś znajdował się dom rodzinny poety. Wróciliśmy do Zwolenia, który minęliśmy w drodze do Sycyny by zwiedzić nekropolię Kochanowskich, co ostatecznie nie było nam dane ze względu na odbywające się w kościele I Komunie. Nie mniej zapoznaliśmy się z historią kościoła i miasteczka. Zwiedziliśmy Muzeum Regionalne, w którym kustoszka w sposób przystępny zapoznała nas z rodem Kochanowskich, ich dziejami i znaczeniem dla naszej kultury. Szkoda, że nie mogliśmy zwiedzić kościoła gdyż wydaje się być bardzo ciekawy architektonicznie. No cóż – pojechaliśmy więc do Czarnolasu, dworu należącego do poety. Obecnie jest to budynek murowany i znajduje się w nim Muzeum Jana Kochanowskiego. Można w nim obejrzeć przedmioty użytkowe, stroje, elementy uzbrojenia i dzieła sztuki z epoki Renesansu. Urządzono też salę poświęconą tzw. Rzeczypospolitej Babińskiej, takiej współczesnej loży szyderców. Chętnie przeszliśmy się po zielonym, majowym parku i ogrodzie by zobaczyć, że nie ma słynnej lipy , a w jej miejscu znajduje się symboliczny sarkofag Urszulki. Za to jest kamienna ławeczka naszego poety, która, jeśli się na niej usiądzie, to spłynie natchnienie i wena twórcza. Oczywiście, skorzystałam z okazji i posadziłam swoje cztery litery na niej. Ostatni punkt programu to wypad do Królewskich Źródeł, znajdujących się w Puszczy Kozienieckiej. Jest to jedno z najpiękniejszych miejsc nad rzeczka Zagożdżanką i jest rezerwatem przyrody. Prowadzą do niego szlaki turystyczne pełnie kładek, mostków by dotrzeć do stanowisk widokowych i podglądania ptaków. Na polanie przy wejściu na szlak ustawiono kamienny grill i działa też mała gastronomia, ulokowana w wagonie nieistniejącej już kolejki wąskotorowej, co stanowi też pamiątkę po dawnych czasach. Zmęczeni wawerscy studenci z ochotą zajęli miejsca przy stołach i zaczęła się część rekreacyjno-żywieniowa. W ruch poszła kiełbaska, ogórki kwaszone i nalewki. Było wesoło, a okoliczności przyrody sprzyjały nie tylko apetytom ale i przeżyciom duchowym. Nieco zmęczeni wróciliśmy do Warszawy. Wycieczka pod każdym względem była udana.
W dniach 9 i 13 maja 2022 r. dwie grupy po 10 naszych studentów spacerowały po parku w Helenowie, gdzie znajduje się ośrodek dla chorych dzieci, i zawzięcie zbierały wszelkie śmieci, czyniąc to miejsce czystym i bezpiecznym dla podopiecznych. Takie połączenie przyjemnego z pożytecznym.
Dnia 19 maja 2022 r. – kto był zainteresowany mógł spotkać się z notariuszem panią Aldoną Milcarz i zapoznać się z prawem spadkowym obowiązującym w Polsce, dowiedzieć się jak bezpiecznie przekazać majątek. Wszak nie jesteśmy wieczni. Niestety, zainteresowanie tematem nie było zbyt duże. Tylko 22 osoby przyszły wysłuchać prelekcji. Pani notariusz okazała się być osobą konkretną, rzeczową i ze zrozumieniem podeszła do spraw. Na zakończenie pozostawiła swoje wizytówki. Szczerze radzimy skorzystać z nich w razie potrzeby.
Dnia 21 maja 2022 r. miłośnicy malarstwa mogli wysłuchać wykładu pani Kariny Zalewskiej :”O Konradzie Krzyżanowskim” – polskim malarzu wczesnego ekspresjonizmu, portrecisty, rysownika, ilustratora i pedagoga w Muzeum Narodowym.
Dnia 22 maja 2022 r. w wawerskim WCK odbyła się impreza z przyjątkiem pt.” Drzewo Życzeń” czyli opowieści z bliska i z daleka, w którym wzięły udział uniwersyteckie malarki. Prezentowały one swoje dzieła z motywem przewodnim : drzewem. Można było nawet kupić obrazy w przystępnych cenach. Impreza jest częścią trzyletniego cyklu wydarzeń artystyczno-edukacyjnego na terenie Ursynowa i Wawra.
Dnia 25 maja 2022 r. chętne osoby pojechały do Muzeum Narodowego na wystawę twórczości Marca Chagall. Po wystawie oprowadzał przewodnik, który sprawnie i z pasją opowiadał o poszczególnych dziełach, co na pewno przyczyniło się do lepszego zrozumienia ich artystycznych wartości.
Kolejny wykład w trybie on line odbył się 26 maja 2022 r. Tym razem był to temat dotyczący zdrowia. Głos zabrał dr hab. nauk med. Krzysztof Jeziorski w sprawie profilaktyki nowotworów układu pokarmowego. Prelegent przeprowadził nas kolejno przez wszystkie organy tegoż układu, zaczął od przełyku a skończył na jelitach. Skupił się na wskazaniu przyczyn zachorowalności, metodach leczenia i perspektywach wyleczenia. Co by nie było i co by nie przytrafiło się każdemu z nas, warto wiedzieć, że najwięksi przyjaciele raka to palenie tytoniu, nadmierne picie alkoholu, otyłość, brak ruchu , predyspozycja genetyczna i samotność. Dlatego spotykajmy się jak najczęściej z rodziną, przyjaciółmi, kolegami, sąsiadami i starajmy się spędzić przyjemnie z nimi czas. Bądźmy optymistami, ale przebadanymi przesiewowo w kierunku chorób nowotworowych. Zabrzmiało to mądrze ale niestety nierealnie.
Dnia 26 maja 2022 r. odszedł na drugą stronę życia mąż naszej koleżanki Iwony i kolega Krzysztof Wolfrat. Z przykrością odnotowujemy ten fakt i jednocześnie składamy nasze szczere kondolencje. Trzymaj się Iwonko!
W dniach 31 maja i 1 czerwca 2022 r. 37 osób udało się do Bydgoszczy w celach turystycznych. Pogoda była znakomita, mimo że w stolicy padało i burzyło. Miasto przywitało nas słońcem i ukazało to co ma najpiękniejsze i najciekawsze dla przyjezdnych. Pierwszy punkt programu to zwiedzenie Muzeum mydła i brudu. Na początku każdy zrobił, pod kierunkiem fachowców własne mydło, a następnie nasłuchaliśmy się co nie miara o higienie w dawnych czasach. Obejrzeliśmy zabytkowe naczynia do mycia się, prania i załatwiana innych potrzeb. Kolekcja nocników okazała się imponująca. Po wizycie w muzeum poszliśmy na spacer po Starym Mieście, zwiedziliśmy Katedrę, obejrzeliśmy kolorowe kamienice, ratusz i inne obiekty. Słusznie Bydgoszcz nazywa się Wenecją Północy, gdyż przez miasto płynie Brda, która często meandruje, odchodzą od niej kanały, tworzą się zalewy i kaskady. Cały czas towarzyszy szum wody. A wszystko to jest spięte licznymi mostami, mostkami, kładkami i kładeczkami. O godz. 18-tej zmęczeni nieco studenci spożyli obiad w hotelu Logan. Potem był czas wolny aż do rana. Po śniadaniu wróciliśmy do centrum Bydgoszczy by kontynuować nasz program zwiedzania. Pierwszy punkt programu to popłynięcie Brdą tramwajem wodnym i zaliczenie śluzy, która raz nas opuszczała na 3 metry a raz podnosiła na 3 metry. Wrota, a to się zamykały, a to otwierały – rewelacja. Dopłynęliśmy do 4 starych kolejowych mostów, które poraziły nas swoją wiekową urodą. Miasto z poziomu rzeki też wyglądało inaczej i piękniej. Można oszaleć. Można też było oszaleć z zachwytu oglądając wieżę ciśnień z 1900 roku. Jest to cudo architektury wodociągowej, a uczucie, że jest się w środku tam gdzie kiedyś była woda, jest niesamowite. Każdy kto chciał dostał żeton na wiadro wody – kto wie może się przyda. Wielu z nas weszło na balkon widokowy na wieży i podziwiało panoramę Bydgoszczy. Wewnątrz wieży można było obejrzeć wodno-sanitarne eksponaty sprzed wieków i nieco bliższe naszym czasom. To był fajny punkt programu naszej wycieczki. Po wyjściu z wieży część z nas udała się do muzeum Leona Wyczółkowskiego. Artysta malarz był związany z Bydgoszczą, gdzie spędził ostatnie lata swojego życia. Oprócz obrazów z różnych okresów jego twórczości można zobaczyć pracownię malarską. Najważniejszy jest tzw. „tramwaj gościeradzki” czyli specjalistyczna sztaluga na szynach pozwalająca uzyskiwać malarzowi odpowiednią perspektywę. Kto nie poszedł do muzeum niech żałuje. I tak dobiegła do końca nasza eskapada. Zmęczeni, ale zadowoleni udaliśmy się do autokaru i za 3 godz. Byliśmy już w Warszawie. Za tydzień w tę samą trasę uda się druga grupa naszych słuchaczy.
Dnia 01 czerwca 2022 r. dr Olaf Kwapis z Muzeum Warszawy opowiadał w trybie on line o Neapolu i Królestwie Sycylii. W tym czasie byliśmy w Bydgoszczy – nie mogłam uczestniczyć w prelekcji. Wyobrażam sobie, że wykład był interesujący. Wszak mówi się, że ujrzeć Neapol i umrzeć – prośba o powtórzenie wykładu w nowym roku akademickim.
Dnia 02 czerwca 2022 r. w siedzibie Uniwersytetu odbyło się seminarium, które prowadziła dr hab. Prof. SGGW Ewelina Hallmann pt. Warzywa psiankowate – nowe spojrzenie. Bohaterami były moje ukochane pomidory, ale i bakłażany, ziemniaki, papryka. Warzywa te są popularne i bardzo lubiane, a do tego bardzo korzystnie wpływają na nasze organizmy. Dlatego jedzmy je w dużych ilościach. Są bowiem darem natury, którego nie sposób niczym innym zastąpić.
We środę 07 czerwca 2022 r. do saloniku kultury zaprosiła nas Dobrosława Świerczyńska na spotkanie z Mickiewiczem i jego kobietami. Nasza koleżanka Dobrusia jest skarbnicą wiedzy wszelakiej. Słuchać Jej wykładu to wielka przyjemność. Życzymy Ci zdrowia i wielu jeszcze wspólnych eskapad w rewiry naszego umysłu.
Ostatni wykład w tym roku akademickim wygłosiła 09 czerwca pani Joanna Szumańska z Muzeum Łazienki Królewskie. Tematem był: „Mecenat teatralny Stanisława Augusta”. Wysłuchało go 20 studentów i tym samym poszerzyło swoją wiedzę na temat Łazienek, epoki Oświecenia, króla Stasia i przede wszystkim samego teatru. Prelegentka przeprowadziła nas przez kolejne fazy rozwoju teatru, od dworskiego do publicznego . Tłem były ilustracje budynków , które pełniły funkcje teatru lub były teatrem od początku. Dowiedzieliśmy się także jak działa teatr od kuchni, jak wielkie jest to organizacyjnie przedsięwzięcie. Ilu ludzi musi pracować na jedno przedstawienie. Dla mnie najcenniejsze jest przybliżenie obiektów architektury warszawskiej, które są nam znane, nieraz oglądane, ale bez świadomości ich znaczenia dla kultury , dla Warszawy i ich funkcji, jakie pełniły w przeszłości. Słowa uznania dla prelegentki za wiedzę, ale także za zwięzłą i treściwą formę wykładu. Dziękujemy i prosimy o więcej.
10 czerwca 2022 r. – ostatnie w tym roku spotkanie integracyjne w lasku międzyleskim. Pogoda jak drut. Na spotkanie idą z kijkami nasi piechurzy, a autobusami dojeżdżają pozostali. Wszyscy spotykają się w lesie na polanie by spożyć kiełbaskę z rusztu i zakąsić ogórkiem kwaszonym. Fajna sprawa, zwłaszcza dla tych co nie uczestniczą aktywnie w życiu naszej społeczności.
20 czerwca 2022 r. odbyło się Walne Zebranie Sprawozdawczo-Wyborcze Członków WTUTW, któremu przewodniczyła kol. Alicja Jurczyk. W zebraniu wzięło udział 100 członków. Przyjęto 6 uchwał w tym powierzenie funkcji vice prezesa kol. Irenie Strzała w miejsce kol. Elżbiety Chomickiej. Wysłuchano sprawozdań : merytorycznego i finansowego , a także sprawozdań komisji: skrutacyjnej, rewizyjnej i wniosków. Udzielono absolutorium Zarządowi za rok akademicki 2021/2022 .
A teraz to już wakacje i żacy ruszają w Polskę i nie tylko nie bacząc na to co dzieje się wokół. Przypominam, że wojna na Ukrainie trwa, covid do końca nie odpuścił, gnębi nas rekordowa inflacja i drożyzna. Ale co tam. Żyje się tylko raz a za sto lat nie będzie już nas. W Polskę idziemy drodzy panowie, no i panie.
CD Kroniki WTUTW – wakacje 2022
23 czerwca 2022 r. 36 zapalonych studentów naszej uczelni pojechało oglądać największą dziurę w ziemi w Europie, która znajduje się koło Bełchatowa /woj. łódzkie/ . Jest to wyrobisko czynnej nadal kopalni odkrywkowej węgla brunatnego. Ale jaka dziura – zachwycająca . Oglądaliśmy ją z tarasu widokowego w Żłobnicy. Sięga ona ponad 300 metrów w głąb ziemi, a brzegi są tarasowe przypominające pola ryżowe. Olbrzymie maszyny górnicze na dnie wyglądają jak zabawki. Zachwyca i przeraża ogrom wyrobiska wzdłuż i wszerz , tak, że znika gdzieś poczucie głębi, choćby takiej jaką się odczuwa zaglądając do studni. Był to niezapomniany widok na odkrywkę kopalni i elektrownię. Warto było przyjechać tu i zobaczyć na własne oczy. Zwłaszcza, że pogoda była aż za dobra.
Wróćmy jednak do początku naszej podróży. Przewodnikiem był, a jakże, pan Jacek Delert, który nie traci żadnej okazji aby nie opowiadać nam różnych ciekawostek dotyczących mijanych obiektów podczas jazdy autokarem. Przed dotarciem do celu naszej podróży, zatrzymaliśmy się około 15 km od Bełchatowa w przydrożnym centrum turystyczno-wypoczynkowym w postaci szeregu chat , wiatraków i młynów w stylu góralskim. Wszystko tu jest „górskie”, tylko gór jakoś nie widać. Niestety, ta wymuszona stylizacja na ludowość góralską jest jak złoty ząb. No cóż. Jedźmy dalej.
Pierwszym obiektem , który zwiedziliśmy był muzealna, interaktywna ekspozycja PGE w Miejskim Centrum Kultury. Prezentuje ona historię bełchatowskiego zagłębia wraz ze zbiorami pochodzącymi z kopalni odkrywkowej. Tu, po raz pierwszy zobaczyłam, a nawet dotknęłam bryły węgla brunatnego. Tu zobaczyłam amonity w wielkości dawnego bochenka chleba z odciśniętym wspaniale przedpotopowym zwierzaczkiem. Tu usiadłam też na krześle dyspozytora energii i mogłam na ekranie przesyłać ją do odbiorców. Przednia zabawa. Tymczasem na zewnątrz na pl. Narutowicza na linie balansuje Ewa rozdająca złote jabłka. Jest to niedawny nabytek miasta. Autorem jest Jerzy Kędziora. Ewa prezentuje się wspaniale i na pewno stanie się symbolem miasta jak linoskoczek z jaskółką w Bydgoszczy.
Następny cel naszej wycieczki to szaniec mjr Hubala znajdujący się w Anielinie. Ale po drodze w Inowłodzi mogliśmy obejrzeć, co prawda, tylko z okien autokaru, przepiękny romański kościół św. Idziego z XI lub XII wieku, który jest usytuowany na wysokiej skale, dzięki czemu jest znakomicie widoczny. Buźki nasze otwarły się szeroko na jego widok zdradzając tym samym nasz zachwyt i podziw. Po drodze minęliśmy jeszcze Spałę i dotarliśmy do celu jazdy. Szaniec mjr Henryka Dobrzańskiego „Hubala” to symboliczna budowla z kamieni polnych, gdzie zginął 30 kwietnia 1940 r. Szaniec upamiętnia miejsce śmierci majora. Do dzisiaj nie odnaleziono miejsca pochówku Hubala. Obok pomnika znajduje się ściana pamięci z wypisanymi nazwiskami żołnierzy oddziału , a nad nimi króluje brzozowy krzyż. Nie sposób nie wzruszyć się, a i łza zakręciła się w niejednym oku.
Ostatni punkt nasze eskapady to Poświętne [Studzianna], gdzie znajduje się sanktuarium i zespół klasztorny księży Filipinów pod wezwaniem Matki Bożej Świętorodzinnej. Największym skarbem świątyni jest cudowny obraz św. Rodziny znajdujący się nad ołtarzem. Na co dzień schowany za ruchomą zasłoną i w razie potrzeby uroczyście odsłaniany. Mieliśmy okazję obejrzeć obraz ubrany w strojne, bogato zdobione sukienki. Robi to wrażenie, ale ja osobiście nie przepadam za takim sposobem ozdabiania. Większe wrażenie robi sama bazylika, w której znajduje się aż 10 bocznych kaplic, w tym 2 o wysokim poziomie artystycznym. To kaplica św. Michała i św. Antoniego. Imponujące są też wszędobylskie freski pochodzące z różnych okresów i wykonywane przez różnych artystów. W bazylice tej została nagrana scena pasterki do filmu pt. „Hubal”, a dzwonnica znajdująca się opodal zagrała w filmie pt. „Jak rozpętałem II wojnę światową”. Tego dnia miała się odbyć procesja i udało nam się zobaczyć kilka pań w tradycyjnych, opoczyńskich strojach ludowych. Zrobiłam nawet zdjęcie ok. 7 letniej dziewczynce w takim stroju – cudo. No cóż – trzeba było wracać do Warszawy, czekała nas prawie 3 godzinna podróż powrotna. Zmęczeni , ale zadowoleni czekamy na następną wycieczkę.
Teraz uzupełnienie dotyczące pleneru malarskiego, który miał miejsce w dniach 15-21 maja 2022 r. w Sobkowie/Nowe Kotlice. Artystki w liczbie 13 osób zakwaterowane były w dworku Pod Lipą. W pięknych okolicznościach przyrody malarki doskonaliły techniki tworzenia portretu, rysunku architektonicznego, technik malowania pejzażu i architektury. Ale zanim usiadły do sztalug codziennie miały zajęcia gimnastyczne – tak dla ciała. Efektem pleneru są 42 prace malarskie. Ale i tak najbardziej cenny jest wspólnie spędzony czas i radość tworzenia, choćby to nie były dzieła na miarę Matejki czy Kossaka.
Dnia 20 lipca 2022 r. odbył się spływ kajakowy Wisłą – ok. 18,5 km. Wzięło w nim udział 15 zapalonych kajakarzy, którzy nie bacząc na trudy i znoje dosiadło wraz z ratownikami kajaki i ruszyło w siną dal. Pogoda jak marzenie, a widoki ze środka rzeki są jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne i uzmysławiają jak inaczej wygląda Wisła niż widziana z brzegu. Przystanek na popas – to oczywiście Plaża Romantyczna. A potem to już tylko szeroka woda. Wśród uczestników znalazł się jeden pan, co to wilkiem morskim prawie jest, wie wszystko najlepiej i nie potrzebuje kapoka, a może chciał zaimponować współtowarzyszce kajaka. Co by nie było, trafił wywrócone i osiadłe w dnie drzewo podtapiając i kajak i kobietę. Panowie ratownicy mogli zarobić na chleb i zajęli się ratowaniem kobiety, dzielnego wilka wodnego i kajaka. Od tej chwili poszkodowana pani płynęła pod opieką najprzystojniejszego ratownika, czego zazdrościły jej pozostałe panie, bo też by tak chciały. Organizatorem imprezy byli Ela i Wojtek Madejski,
Dnia 23 lipca 2022 r. grupa niestrudzonych 47 turystów wyruszyła na kolejną eskapadę do Turka. Wyjechaliśmy w pełnym żarze lipcowego słońca, a wróciliśmy w strugach deszczu i burzy letniej. Ale po kolei. Turek jest znany głównie z działającej elektrowni Adamów i produkcji serów pleśniowych. W pięknym klasycystycznym ratuszu mieści się jedyne w Polsce Muzeum Rzemiosła Tkackiego. W sąsiedztwie zachowały się parterowe domy tkaczy z I połowy XIX w. Ale nas, tak naprawdę, do Turka zwabił sam wielki Józef Mehoffer – wielki polski artysta okresu I połowy XX wieku. W Muzeum poświęcono Mu aż 5 sal, w których zaprezentowano projekty fresków, witraży do kościoła parafialnego. Trzeba przyznać, że robią one wrażenie na oglądających i przemawiają swym pięknem ujęcia tematu np. Jezus w kapeluszu [ podobno jest to pierwszy i rzadki sposób przedstawiana Jezusa], kolorystyką odważną i ekspresją religijną. Naładowani pozytywnymi emocjami przenieśliśmy się do kościoła by zobaczyć dzieło artysty. I zamiast wielkiego : wow – wielkie rozczarowanie. Wnętrze świątyni zostało udekorowane ponad wszelką miarę , nie zostało ani jedno miejsce bez ozdóbki. Gdzieś zginęły oglądane wcześniej projekty tzn. są, ale na wysokich ścianach tak jakby ich nie było. Ogólnie ciemno i pstrokato. Jedynie witraże są piękne i nie rozczarowują. Przeciwnie , budzą zachwyt. Również stalle zaprojektowane przez J. Mehoffera są prawdziwymi cudami rzemiosła meblarskiego. Pewnie nie wszyscy podzielają moje odczucia, są zapewne i tacy, którym się podoba wystrój kościoła. Szanuję to i rozumiem. Co by nie było, podróże kształcą. Jesteśmy więc bogatsi o wiedzę na temat miasta Turek, jego historii, artysty Józefa Mehoffera i znaczenia dla tego sympatycznego miasta. Tymczasem zmieniła się aura i zaczęło mocno padać. Każdy marzył już o powrocie bo zrobiło się głodno, parno i do domu daleko. I tak wróciliśmy do Warszawy .
18 lipca 2022 r. grupa miłośniczek sztuki pojechała do Muzeum Narodowego obejrzeć wystawę pt. „Witkacy” – sejsmograf epoki przyśpieszenia. Na pewno było warto, choć tak naprawdę nie było mnie tam , więc nie będę mądrzyła się.
Aż 50 zatwardziałych turystów z naszego uniwersytetu pojechało 20 sierpnia br. na wycieczkę do Łęczycy. Przewodnikiem był, a jakże lubiany przez wszystkich, pan Jacek Delert, który w swoim zwyczaju, od razu przystąpił do zasypywania nas przeróżnymi informacjami z dziedzin wszelakich. Łęczyca przywitała nas parną pogodą, ale nie upalną. W mieście tym najważniejszy obiekt do zwiedzania to zamek z piękną basztą, którą jako druga zdobyła nasza 94 letnia koleżanka Róża [ notabene to był Jej dzień urodzin]. Kobieta ta śmigała po wąskich, stromych schodach jak kozica w górach. Niewiele ustępowała Jej w tym następna mistrzyni tj. Dobrusia. Podziw malował się na twarzach pozostałych uczestników wspinaczki wysokobasztowej. Ale, zanim zjawiliśmy się w Łęczycy, to byliśmy w miasteczku Piątek i mogliśmy podziwiać geograficzny środek Polski. Wątpliwy to środek bo zależy jak kto mierzy, ale zawsze to blisko punktu centralnego. Wróćmy do miasta diabła Boruty czyli Łęczycy i do muzeum, którego jest głównym bohaterem. Zaczęliśmy zwiedzanie od czasów prehistorycznych, poprzez średniowiecze aż do czasów nam współczesnych. Bardzo interesujące były prezentacje etnograficzne wnętrz chat regionu. Ale najciekawsze były sale poświęcone legendarnemu Borucie. Najbardziej podobał się Boruta frywolny zaglądający żwawej dziewce pod spódnicę. W rogu sali z dumą prezentował się przepiękny zegar szafkowy – tak wspaniały zegar widziałam po raz pierwszy, a widziałam ich już sporo. Czas poganiał nas, więc biegusiem udaliśmy się do Tumu by podziwiać największą budowlę romańską w Polsce z początku XII wieku. Kolegiata zbudowana jest z kostki granitowej, a w jej budowie, jak głosi legenda, maczał palce sam czart Boruta. Wewnątrz znajdują się cenne zabytki i relikwie np. św. Wojciecha. Następny cel naszej wycieczki to Walewice. Po drodze minęliśmy miejscowość Sobotę z neogotyckim kościołem z XVI w. z renesansowymi nagrobkami Sobańskich. I tak znaleźliśmy się w Walewicach, znanych dzięki romansowi Marii Walewskiej z cesarzem Napoleonem Bonaparte. Barokowo-klasycystyczny pałac znajduje się na terenie geometrycznego parku z rzeźbami i piękną aleją grabowo-lipową. Obok znajdują się stajnie, powozownie i spichlerz. Nieopodal mogliśmy zobaczyć konie rasy anglo-arabskiej, należące do stadniny Walewice. Szkoda, że mogliśmy podziwiać pałac tylko z zewnątrz. Udaliśmy się więc w dalszą drogę by obejrzeć zabytek techniki czyli stalowy most nad rzeką Studwią. Jest to najstarszy spawany elektrycznie most na świecie. Obecnie jest wyłączony z ruchu. Most zaprojektował inż. Stefan Bryła – wielki umysł techniczny. Panowie i niektóre panie byli nim zachwyceni, doceniali jego urodę i kunszt powstania. Dla mnie, przyznaję ze wstydem to tylko most. Kolejny punkt programu wycieczki to Bolimów. To tutaj w czasie I wojny światowej 3 krotne użyto gazów bojowych, które zabiło zarówno Rosjan jak i Niemców w liczbie dwukrotnie większej niż pod Ypres. Wszyscy wiedzą o Ypres a o Bolimowie nieliczni. Tymczasem o wydarzeniu tym przypominają wiszące butle gazowe, które obecnie pełnią rolę alarmu i są świadectwem historii. O wojnie przypominają też pociski tkwiące w murach kościoła św. Anny, a także liczne cmentarze wojenne. Nad Bzurą i Rawką miały miejsce wielkie bitwy dwóch wojen i front walk przechodził kilka razy przez te tereny. W obu wrogich sobie armiach służyli pod przymusem Polacy, którzy pochowani są jako żołnierze rosyjscy lub niemieccy. Pamiętajmy o tym i oddawajmy Im cześć bo wywalczyli nam Polskę. Największy cmentarz wojenny z obu wojen światowych znajduje się w Joachimowie-Mogiły. Nekropolia jest zadbana, wygrodzona i pięknie położona. To tutaj w 1990 r. z cmentarza wojskowego Warszawa Powązki zostało przeniesionych 2566 ekshumowanych ciał żołnierzy niemieckich z II wojny i obecnie jest to nekropolia niemiecka. Czas był najwyższy wracać do Warszawy, ale jeszcze po drodze rzuciliśmy okiem na drewniany, uroczy kościół pod. wez. Przemienienia Pańskiego z XVII wieku w Kurdwanowie. Zmęczeni, ale pełni wrażeń wróciliśmy do Warszawy.
Kolejny wypad za miasto , niestrudzonych 46 podróżników miał miejsce 10 września 2022 r. Celem wycieczki był zamek-muzeum w Oporowie. Zamek ten pochodzi z XV wieku, jest ceglany i wybudowany w stylu gotyckim. Zbiory stanowiące wyposażenie obiektu są imponujące pod względem ich bogactwa, różnorodności i wyjątkowego piękna. Nie jest to wprawdzie oryginalne wyposażenie { to jak wiadomo zostało zniszczone przez wojny, rabusiów i złą wolę niemądrych ludzi} , ale i tak daje świadectwo wielkości myśli twórczych kolejnych pokoleń. Szkoda tylko, że przewodniczka potraktowała nas jak intruzów i niechętnie, bez zaangażowania oprowadzała po salach zamku. No cóż – spuśćmy na to zasłonę milczenia. Następnie, szacowna wycieczka udała się na Festiwal Róż w Kutnie. Ekspozycja róż miała miejsce w pawilonie, gdzie od barw i zapachu można było przeżyć odlot narkotyczny. Jeszcze większych wrażeń wzrokowo-węchowych można było doświadczyć w parku, gdzie mnogość kwiatów, ich piękno rzucało na kolana oglądających. Miss róż, w naszym nieoficjalnym konkursie, została biała , niebywale piękna róża Chopin. Nawet jeśli człowiek wtrącił się w dzieło narodzin różnorakich odmian kwiatów, to i tak ostatnie słowo należy do natury, która jest ponad dziejowym artystą. Odurzeni zapachem i urodą kwiatów wróciliśmy do Warszawy.
Ostatni, wakacyjny wypad miał miejsce 30 września 2022 r. pod hasłem śladami Reymonta. Celem wycieczki były Lipce Reymontowskie. Ale najpierw 41 osób pod przewodnictwem Jacka Delerta zatrzymała się w Woli Chojnackiej, gdzie mogliśmy podziwiać pałac Chojnata. Jest to elegancki, neorenesansowy, wysokiej klasy obiekt, położony w sercu Polski. Pałac otoczony jest pięknym parkiem ze starodrzewiem . Wysłuchaliśmy historii pałacu okraszonej nieszczęśliwą miłością jego pierwszego właściciela do pewnej paryżanki, która po prostu nudziła się w nim. Ostatecznie wybrała Paryż i porzuciła męża wraz z pałacem. A potem to już się działo tak samo jak z innymi tego typu obiektami. Przechodził z rąk do rąk by w 1995 r. ostatecznie stać się własnością Krzysztofa Malareckiego , który otworzył w nim hotel, restaurację i ośrodek szkoleniowy. Następnie, szacowne grono wycieczkowe udało się do Rawy Mazowieckiej, gdzie zwiedziliśmy Muzeum Ziemi Rawskiej, a w nim wnętrze izby rawskiej z początku XX wieku i Gabinet Numizmatyczny, w którym można było zobaczyć monety znalezione przez archeologów i nie tylko, pochodzących z okresu rzymskiego do współczesności. Obecnie w muzeum, gości czasowa wystawa poświęcona Julianowi Ochorowiczowi – wybitemu psychologowi i filozofowi z okresu pozytywizmu. Pod opieką muzeum znajduje się zrekonstruowana Baszta Zamku Książąt z XIV w. , w której prezentowana jest nowoczesna, multimedialna wystawa pt. Dzieje Zamku Książąt Mazowieckich w Rawie Mazowieckiej na tle historii miasta i regionu” Nie obyło się bez kolejnej, nieszczęśliwej historii miłosnej zakończonej uwięzieniem księżnej Anny w lochu zamkowym, a potem jej straceniem. Teraz podobno, straszy w ponure, zimowe noce. Po opuszczeniu baszty całe towarzystwo udało się czym prędzej do lokalu gastronomicznego Pod Basztą by nieco ogrzać się czymś gorącym. Po pokrzepieniu naszych ciał udaliśmy się do Rogowa – gdzie zlokalizowano Muzeum Kolejki Wąskotorowej. Miejsce to nie wzbudzało nadmiernego zainteresowania wśród wielu pań, ale panowie i niektóre panie z wielką uwagą oglądali eksponaty. Koleżanka Iwona Wolfrat usadowiła się na miejscu maszynisty w okazałej, zabytkowej , parowej lokomotywie, dorzuciła węgla do pieca i ruszyła w siną dal. No, może nie ruszyła, ale za to wyglądała uroczo i tak jakby była do tego fachu stworzona. Mając w oczach widok uroczej maszynistki udaliśmy się w dalszą podróż, której celem były Lipce Reymontowskie. Zwiedzanie zaczęliśmy od Muzeum Regionalnego im. Władysława Reymonta. Jego siedziba mieści się na terenie byłej manufaktury włókienniczej rodziny Winklów. Zakład zajmował się obróbką wełny, tkaniem materiałów na słynne łowickie pasiaki oraz wyrobem wełnianych dzianin. Manufaktura jest unikatowym w skali kraju dawnym obiektem produkcyjnym wsi polskiej z zachowanymi w całości budynkami oraz kompleksem maszyn i urządzeń. W muzeum jest sala poświęcona naszemu nobliście, w której zgromadzono liczne pamiątki po pisarzu, a wystrój sal muzealnych utrzymany jest w klimacie „Chłopów”. Tak więc, zwiedzających wita Boryna z Jagną, Antek i Hanka, z boku zazdrośnie zerka kowal, wójt i inni. Jesteśmy we wnętrzu borynowej chałupy, z pełnym jej wyposażeniem, oglądamy piękne hafty na pościeli , pasiaki i ślubną koronę Jagny. Wszystkim udziela się atmosfera XIX- wiecznej powieści. Następnie udajemy się do zagrody by obejrzeć budynki gospodarcze i znajdujące się w nich tematyczne wystawy. Na podwórcu przywitał nas ogromny orzech włoski i prawie 100 letnie jabłonie i grusze, sypiące szczodrze swoimi owocami. Kilka osób zebrało wcale nie małą ilość tych darów natury. Kronikarka też skosztowała jabłka i poczuła smak owocu zapamiętany z dzieciństwa. Warto było tu przyjechać – choćby dla smaku tego jabłka. Ostatnim punktem programu wycieczki była Galeria Staroci i Pamiątek Regionalnych znajdująca się , a jakże, w Lipcach Reymontowskich. Właścicielem i zarazem wielkim pasjonatem wszystkiego co reymontowskie i łowickie jest pan Zbigniew Stan, który potrafi ciekawie opowiadać o każdym eksponacie, przybliżając tym samym, historię regionu, tradycję i folklor wsi księżackiej. Zwiedzających szokuje ogrom zbiorów muzealnych etnograficznych ale i tych związanych z Reymontem oraz filmem pt. „Chłopi”. Długo by o tym pisać, ale zgodnie z zaleceniem odgórnym, ograniczam słowo pisane do minimum. To była ostatnia wakacyjna wycieczka. W drodze powrotnej, niestrudzona Dobrusia zabawiała nas wierszami satyrycznymi dot. starości, zdrowia i samopoczucia ludzi w naszym wieku. Po wyczerpaniu się repertuaru poetyckiego przeszliśmy do wokalu. Zaśpiewaliśmy kilka biesiadnych, harcerskich i turystycznych piosenek, co umiliło na powrót do Warszawy.
CDN.... powrót do Kroniki